Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24
Like Tree3Lubią to

Wątek: Nie chcę tak dłużej...

  1. #1
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Nie chcę tak dłużej...

    To będzie taka moja psychoterapia.

    Jestem gruba i chcę schudnąć, a najbardziej pozbyć się kompleksów, polubić lato,pokochać siebie. Nie nagradzać się jedzeniem, ze spokojem spotykać się ze znajomymi, nie wstydzić się jeść przy kimś, za to nie objadać się w samotności, gdy nikt nie widzi.

    Jestem taka jak większość- gruba od zawsze. Nic oryginalnego. Nawet nie pamiętam kiedy zaczęłam się pierwszy raz odchudzać- z 15 lat temu? 17?


    Moim sukcesem z wczoraj jest nie zjedzenie pszennej buły o 21 z minutami, a z dziś- fakt, że jak na razie micha jest czysta, niestety mam zawaloną jedzeniem lodówkę po brzegi, jestem sama w domu do jutra i wiem, że jeszcze różnie może byc, więc nie chwalę dnia przed zachodem słońca.

    Ogólnie to mam dośc takiego życia- zawalonego tłuszczem, wyrzutami sumienia, skrępowaniem, przepraszaniem że żyję i oszukiwania samej siebie. Nie to że mam depresję czy nie znam swojej wartości. I tak już przeszłam dużą zmianę i daleką drogę od pamiętnego "jestem beznadziejna"- nie wmawiam już sobie,że jestem gorsza od innych, świat jest zły i na pewno mnie oszuka. Jestem optymistką tylko z problemami.

    I z nimi właśnie będę się tu rozprawiac

  2. #2
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    ale poleglam.

    w sumie nie wiem dlaczego bo szlo mi swietnie. Wciaz mam jakies idiotyczne napady, ktore biora sie z powietrza poprostu.

    Muszę tu pisac codziennie bo trace cel z oczu.

    Od rana bylam jakas niespokojna, nie zjadlam porządnego obiadu, bylam niewyspana, poszlam na spacer w sumie po to by kupic czipsy. Wiedzialam juz jak to sie skonczy. Kupilam cukierki i 2 paczki czipsow. Cukierki zjadlam w drodze do domu. Jedna paczke czipsow jak tylko wszyscy poszli spac. Ocknelam sie na tyle by nie zjesc tej drugiej paczki... to i tak porazka ale obiecalam sobie cieszyć sie z najmniejszych sukcesów.

    Aha. Najwazniejsze co musze tu napisac,do czego sie przyznac i czemu stawic czoło- zwymiotowalam te czipsy. Jestem bulimiczką, do tego kompulsywnie sie objadam . moglo byc gorzej?

  3. #3
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    Ustawiłam sobie strażnika wagi (mam nadzieję, że się udało).
    No to 13 kg do zrzucenia.
    Tak naprawdę moim marzeniem zawsze było ważyc 55kg... niemniej ucieszę się,jak najpierw zobaczę 6 z przodu. 59 to i tak będzie cud. Dlaczego 59? BO TAK. Bo tyle ważylam w dniu ślubu i mimo,że wtedy uważałam się za grubasa, to wyglądałam wówczas najlepiej odkąd pamiętam.

    Bo gruba jestem od przysłowiowego zawsze niestety.
    Nigdy nie miałam pieknej talii, że o nogach nie wspomne. To moja pięta achillesowa. Nogi mam fatalne

    Aktualnie jestem w czarnej d****. Objadam się i nie potrafię z tym skonczyc. Dziś zjadłam drożdżówkę. Ale jej nie zwymiotowałam i to dla mnie sukces.

  4. #4
    Awatar klau_
    klau_ jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    26-03-2017
    Posty
    101

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    Trudna sytuacja ale trzymam za Ciebie kciuki. Będę wpadać i dopingować

  5. #5
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    dziekuję Klau -przydadzą się na pewno.


    Jestem naprawdę w złym momencie i muszę się bardzo,ale to bardzo pilnować. Przebywam aktualnie u mojej mamy, jestem tu z synkiem. Mama podkłada mi pod nos co chwilę jakieś pyszności. Wiecie smaki dzieciństwa itd. Młody jeszcze dołoży swoje 3 grosze, nerw gotowy i chęć na opustoszenie lodówki gotowa.

    Poćwiczyłam dziś brzuszki tylko - z 15 minut. Ale ważniejsze w tej chwili jest dla mnie to,by nie żreć na potęgę i nie wymiotować.Wstyd mi o tym pisać, jestem stara baba praktycznie, a od tylu lat (chyba z 16) mam problem sama ze sobą. Odkąd urodziłam małego próbuję się zmienic dla niego, ale i to mi nie wychodzi. Za dużo rzeczy biorę do siebie, wymagam za dużo i jak tylko się potknę to już jest "definitywnie po diecie" i hejaaa...

    Daję sobie czas do końca miesiąca- z codzienną spowiedzią tutaj.
    Muszę. Chcę. Coś może uda mi się w końcu zmienic.

    Z porażek dziś - zjadłam jeszcze z 8sztuk bez które sama kupiłam (nie potrafię nawet powiedzic po co i dlaczego po nie poszłam)
    Z sukcesów- zjadlam osttani posiłek po 18 (zazwyczaj kłade sie późno, i jem jeszcze koło 20,dzisiejszy post to niejako pokuta za tą drożdżówkę i bezy) ,mam twixy w torbie i na razie tam pozostają, nie tknęłam tych paskudnych chipsów, nie zwymiotowałam. Na obiad była pierś z kurczaka z warzywami.

    No. Wiem,że jeszcze trochę wieczoru mi zostało, ale już raczej nie wywinę żadnego numeru. I dzień zaliczam do w miarę udanych.

  6. #6
    Tysiak56 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    28-04-2016
    Posty
    26

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    Masz bardzo dobre podejście, chociaż nie zawsze jesteśmy w stanie poradzic sobie sami z takimi problemami. Nie myślałaś o tym by zgłosić się do psychodietetyka [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] ? Dobrze, ze wiesz że potrzebna Ci jest już konkretna pomoc. A skoro doszłaś do takiego momentu to pomoc specjalisty jest zdecydowanie na miejscu. Sama ze sobą lepiej się poczujesz.

  7. #7
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    Tysiak- nie planuje póki co. Byłam kiedys u dietetyków, 2 razy u psychologa, Nikt mi nie pomógl, żaden psycholog nie potraktował mnie poważnie
    Jestem na takim etapie,że nie mogę sobie pozwolic na kolejnego doła i zniechęcenie przez brak pomocy ze strony "specjalistów'/Poki co próbuję wygrzebac sie z tego sama.

    Dzien schyla się ku końcowi to chyba czas na podsumowanie.

    Było ciężko jak nie wiem. Wszystko mnie tu denerwuje,nie jestem u siebie, a w sobotę jedziemy jeszcze na święta do teściów Niekomfortowa sytuacjia ,łakocie na wyciągniecie ręki i waczę dziś sama ze sobą cay dzień.

    3 razy otwierałam już czekoladę oreo. Wyobraźcie to sobie. Juz byłam tak "zdołowana',że zrobiłam sobie kawę,zasiadłam przy stole,otworzyłam czekoladę i... oświeciło mnie,że na kostce się nie skończy. Odłożyłam . Wypiłam kawę.Ufff...

    Nie mineła godzina i znów- zasiadam ,otwieram oreo...i znow.. Chwila zastanowienia czy warto.
    I było tak jeszcze raz dziś.
    Nie zjadłam tej czekolady. Odłożyłam koło czipsów. Mam więc już 2 trofea. Zwyciestwo jak nic.

    Zjadłam dziś tylko 1 cukierka, (zjadłam go bez pomyślunku,bo poprostu mnie poczestowano) i wyieczorem wyladowałam w barze, wszyscy jedli kebsy/pizze i pili piwo. Ja wypiłam herbatę,zamówiłam fryty,którymi wszyscy się częstowali i naprawdę zjadłam ich tylko kilka.
    Normalnie zamówiłabym kebsa, w międzyczasie zjadła frytki i normalnie popiła piwem.
    Zawsze "wykorzystywalam' takie wyjścia na maxa- no bo jak kraśc to miliony, a jak grzeszyc to na maxa. Aż pęknę.

    Jak na dzień,w którym każda chwila była walką, w którym co chwilę podchodziłam do lodówki i szukałam "czegoś" to ten jeden cukierek i kilka frytek nie uważam za "porażkę"
    z resztą,wyrzucam to slowo z mojego słownika.
    Jak nie rzygam to jest wielki sukces.

    Chciałabym schudnąc i wyrzeźbic ciało, ale przede wszytskim wyjśc z kompulsywnego objadania się. Każdy dzien w którym jem jak normalny człowiek jest dla mnie wielkim osiągnięciem.
    2 dzień czysty


    *****
    edit
    gdy tak otwierałam te oreo po raz 3 przypomniało mi się to forum,że zobowiązałam się tu pisać. Ale sobie pomyślałam-dosłownie- "pier**** to, najwyżej nie napisze,że zjadłam i tyle"

    ... są walki w których walczę sama i marzenia na których zależy tylko mi. Nikomu więcej. Nie będę tu kłamać.
    Pokazałam fakju czekoladzie i moim demonom.
    Dziś jestem z siebie naprawdę dumna!
    Ostatnio edytowane przez revival ; 13-04-2017 o 21:15
    Meta86 lubi to.

  8. #8
    Meta86 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    19-06-2010
    Posty
    309

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    revival Oj znam to uczucie gdzie każda moja próba zamienia się w porażkę ja codziennie się potykam o te słodycze bo one są moim demonem tylko powoli zaczynam panować nad moimi demonami i jem słodycze ale już mniej i potrafię wyjść ze sklepu bez słodyczy itp
    Kiedyś też myślałam o sobie że jestem gorsza , brzydsza itp od innych tak naprawdę dopiero od kilku lat zaczełam inaczej się postrzegać .
    Weź przestań wyszukiwać u siebie brzydoty zacznij wyszukiwać piękna
    Stań przed lustrem i mów sobie że ładnie wyglądasz itp codziennie wypisz tu jedną pozytywną cechę swojego wyglądu bądz charakteru w końcu traktujesz te forum jako psychoterapie

  9. #9
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    Meta- ja niby etap beznadziejności mam już za sobą, kiedyś naprawdę myślałam o sobie bardzo źle, teraz jest ow iele lepiej znam swoją wartośc, bardzo pomaga mi mąż,który wiem, że bardzo mnie kocha.
    Niestety wciąż ciężko mi siebie pokochac, jak widzę ten tłuszcz. No co zrobic. Powtarzam sobie,że ładnie wyglądam, zaczęłam z resztą bardziej o siebie dbac, żeby tych pozytywów nie musiec szukac za bardzo, by były oczywiste
    Niestety nóg póki co nie pokocham chyba nigdy :/

    No ale jak mam dziś napisac jedną pozytywną cechę -niech będzie wyglądu-to mam bezapelacyjnie super cycki! Mimo ciąży to mój naprawdę duży wizualny atut

    a teraz moja spowiedź
    W piątek poszalałam w kuchni bo musiałam pomóc mamie w przygotowaniu świąt,więc wiadomo- próbowanie itd- nie byłam głodna mimo że porządnie zjadłam tylko obiad-więc myślę,że popróbowałam sporo no ale to nie objadanie się, tylko (chyba) normalne pichcenie, więc sprawę olewam

    W sobotę odrobinę gorzej,bo od mamy jechaliśmy prosto do teściów. Podróż długa, obiad mieliśmy zjeśc w znanym nam zajeździe, który okazał się by zamkniętym. No i klops. Został McDonald bo najbliżej, na trasie, a i syn już potrzebował przerwy na karmienie itd. No i się bałam ,ze popłynę. Do tej pory bardzo wykorzystywałam tego typu wypady w myśl zasady,ze i tak już grzeszę to nie ma co się oszczędzac. Brałam powiększony zestaw i oczywiście dietetyczną colę,jakby w ogóle nikt nie zdawał sobie sprawy,ze to standardowy zestaw grubasa. Po prostu napychałam się ile da.

    Tym razem wzięłam 2for you (chyba tak to sie nazywa) czyli jakiś tam hamburher ,frytki i do tego duża kawa (kocham <3 ). Jadłam to z poczuciem,że omija mnie jakaś super uczta, jakaś wspaniała nagroda właśnie ucieka mi sprzed nosa. No ale się udało.

    Potem pomaganie w kuchni u teściów, też swoje pojadłam,ale zdecydowanie mniej, bo i mniej było do zrobienbia i jest tam zupełnie inna kuchnia, więc więcej doprawiała moja teściowa. Ja raczej byłam pomocnikiem kucharza

    A w święta nie popłynęłam w ogóle. Zjadłam wzorowo, tyle by spróbowac tego co chcę, by się najeśc, ale nie objeśc. Nie musiałam popuszczac paska w spodniach, nie czułam się ociężała.

    Dziś wróciliśmy do domu. Wypiłam sobie z mężem kawę i zjedliśmy sernik +cukierki czekoladowe. I tu już się zaczęły schody bo zasiadłam do tego stołu zadowolona,że mogę sobie tak miło spędzic z mężem czas. Synek spał, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy, piliśmy kawę jedliśmy ten sernik ,rozmawialiśmy i było super, tak zwyczajnie. Do czasu aż się rozeszliśmy, posprzątałam ze stołu i naszły mnie myśli - że znów nawaliłam, że znów będe gruba i nigdy nie schudnę. Że moze by się tak nażrec bo i tak już dziś po diecie.

    I to dosłownie wygląda,jak w bajkach. Na prawym ramieniu siedzi anioł i mówi, no co ty,przecież to nic nie znaczy, a na lewym doabiełek który szepce że nawaliłam i tak juz dzien stracony,więc może dziś się jeszcze najem, dopcham, a zacznę standardowo od jutra.
    I znów był ten niepokój. Musiałam na chwilę usiąśc w ciszy, ochłonąc.

    No i tak walczę sama ze sobą, dużo rozmawiam ze swoim wewnętrznym JA, bo zanim tu trafiłam było naprawdę źle. Nie wiem ile trwał ten bulimiczno kompulsywny ciąg, ale z miesiąc to najmniej.

    Oby to już nidgy nie wróciło.

  10. #10
    revival jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    06-04-2017
    Posty
    97

    Domyślnie Odp: Nie chcę tak dłużej...

    a tak z poświątecznej ciekawości wlazłam na wagę a tam cud nad cudami!
    70,2 kg

    gdybym stanęła nago (a byłam w piżamie) to pewnie byłaby 6 z przodu, ale już aż tak się samą wagą nie podniecam, więc wystarczy mi fakt,że zanotowałam jakikolwiek spadek.

    Kiedyś jak się ważyłam to nie jadłam już od 18 poprzedniego dnia..rano toaleta, bez żadnych piżam, gaci itd, ściągałam nawet gumkę do włosów... Paranoja, wiem. Ale tak było, nie ma co ukrywac, jakie shizy miałam przez to całe moje obsesyjne myślenie o odchudzaniu.

    Człowiek młody był i głupi,pozostawiony trochę sam sobie, z masą kompleksów i dostępem do netu. To nie mogło się dobrze skończyc

    No a dziś było super, ale chyba za mało zjadłam. Może powinnam zapisywac jadłospis. Nie byłam dziś kompletnie głodna jakoś. Fakt, że dokończyłam sernikowe pozostałości do popołudniowej kawy-może to mnie tak trzymało. Na szczęście mąż obiecał zaopiekowac się resztą ciast, więc poświąteczne dojadanie uważam za zamknięte.

    Fajny dziś dzień tak ogólnie. Synek przechodzi aktualnie ząbkowanie , to nie mam czasu rozmyślac nad jedzeniem i zawartością lodówki -jedyny plus.
    Byłam dziś z małym ponad godzinkę na spacerze, potem pocwiczyłam skalpel Chodakowskiej, 15 minut na stepie i rozciąganie. Muszę jeszcze odgruzowac chatę, zajrzę do angielskiego i będzie po wtorku.

    Jakaś nadzieja we mnie wstąpiła, to chyba przez dzisiejsze zakupy- mata do ćwiczeń (w kolorze miętowym <3 i spodnie do ćwiczeń w granacie <3 )

    Dzisiejsze sukcesy:
    - byłam w 3 sklepach i nie kupiłam zadnych słodyczy do domu
    - wykonałam porządny trening
    -kupiłam sobie dżinsy, nadal rozmiar 40 ale pasują w dupsku i nie sa mega udach-to już coś!
    -wypiłam 1,5 l mineralki ! (+jakieś tam kawy i herbaty, więc z 2,5 wyszło jak nic! )
    Meta86 lubi to.

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •