Strona 1 z 10 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 93
Like Tree10Lubią to

Wątek: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

  1. #1
    Awatar molly89
    molly89 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    110

    Post Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Postanowiłam zarejestrować się na Waszym forum, ponieważ niedawno (niestety dopiero teraz) nastąpiło porządne otrzeźwienie i zrozumienie, do jakiego stanu się doprowadziłam. Mam 27 lat. Jeszcze 3 tygodnie temu ważyłam 134 kg przy 165/166 cm wzrostu. Na obecną chwilę waga wynosi 129 kg i na szczęście regularnie spada w dół, chociaż chyba bez jakichś spektakularnych efektów.

    Z nadwagą zmagam się od dzieciństwa, ale przez większość czasu było to jedynie 4-5 kg za dużo. Później zaczęły się studia i problemy, a wraz z nimi zajadanie zmartwień. Jednak nawet w tamtym okresie utrzymywałam jakieś 80 kg. 2 lata temu moja waga wynosiła 90 kg, więc do tamtego momentu co prawda nie było dobrze, ale nie było też tragedii. Teraz znajduję się w błędnym kole, ponieważ wstydzę się pójść np. do ginekologa, chociaż pojawiły się bóle w podbrzuszu, więc podejrzewam torbiel (wcześniej jedną już miałam). Boję się, że w przypadku konieczności szybkiego zabiegu, będzie problem z moją wagą. No ale trudno, umówiłam się na wizytę i co ma być, to będzie. Jeszcze do wczoraj wmawiałam sobie, że najpierw trochę schudnę, a dopiero potem pójdę na wizytę. To chyba donikąd nie prowadzi i muszę przyjąć na klatę konsekwencje tego, do czego doprowadziłam. Z jednej strony mam bardzo silną potrzebę zmiany i dużo motywacji, ale z drugiej strony boję się, że mi się nie uda. To nie jest racjonalny lęk, ponieważ moje ciało samo się nie karmi, więc mam wpływ na wagę, ale jednak na razie jestem pełna obaw. Ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić i wybaczyć samej sobie, a to uwiera. Na razie nie będę bardziej się rozpisywać, bo nie wiem, czy komuś w ogóle będzie chciało się mnie czytać.

    P.S. Strażnik Wagi pojawi się wówczas, gdy zorientuję się jak go wstawić.

  2. #2
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Witaj Molly
    witamy cię serdecznie na forum i super, że postanowiłaś podzielić się swoją historią i przede wszystkim zawalczyć o siebie, o swojezdrowie, o lepsze jutro.
    Myślę, że to bardzo dobrze, że zdecydowałaś się jednak umówić na tą wizytę ginekologiczną, bo takich problemów nie wolno lekceważyć. Rozumiem cię, że obawiasz się, że lekarz na pewno za wszystkie niepowodzenia będzie winił nadwagę...
    Przechodziłam przez to samo. Jak byłam dzieckiem i nastolatką, byłam otyła. W wieku 16 lat ważyłam 110 kilogramów. Panicznie bałam się jakiejkolwiek wizyty u lekarza, dlatego, że na każdej wizycie słyszałam, że każdej mojej chorobie, i w ogóle wszystkiemu winna jest otyłość... To było bardzo przygnębiające i spowodowało, że irracjonalny lęk przed chodzeniem do lekarzy pozostał mi do teraz, pomimo, że diametralnie udało mi się zmienić swoje życie. Schudłam do około 65 kilogramów, mam 173 centymetry wzrostu, mój wiek to 22 lata. Co prawda swój największy sukces osiągnęłam niestety dzięki niezdrowej diecie 1000 kalorii, co później odbiło się trochę na moim zdrowiu, skutkując anemią i zanikiem miesiączki. Ale miałam w sobie wystarczająco dużo sił i samozaparcia, żeby mądrze podejść do kwestii wychodzenia z diety i dzięki mojemu uporowi, ciągłej chęci poszerzania swojej wiedzy na temat żywienia, udało mi się wrócić do pełni sił, zdrowia, sprawności fizycznej, nie nadrabiając przy tym dodatkowymi kilogramami. Teraz jestem zbzikowana na punkcie treningów na siłowni, uczę się na instruktora sportów siłowych, a w późniejszych planach mam jeszcze dietetykę i trenera personalnego, bo uważam, że powinnam dzielić się innymi tym, co samej udało mi się wypracować
    Wszystko jest możliwe. Trzeba tylko wierzyć w swoje siły. Rozumiem cię, że teraz, na początku drogi trochę paraliżuje cię strach przed tym, że może się nie udać. Ale jak nie spróbujesz, to przecież nigdy się nie przekonasz.
    Powiedz, jaką dietę teraz stosujesz ? W jaki sposób podeszłaś do całego procesu ? Ograniczasz kalorie, stosujesz jakąś konkretną dietę, wymyśloną przed dietetyka, czy po prostu po swojemu ograniczasz niezdrowe jedzenie, słodycze, tłuszcze i starasz się jeść mniej, zdrowiej, a bardziej wartościowo ?
    Pamiętaj, że przydałaby się również jakaś codzienna dawka ruchu. Nie musi to być od razu siłownia, bieganie, czy zajęcia fitness. Najpierw zacznij od małych kroczków, codzienne spacery, basen kryty, ćwiczenia w domu z filmików z youtuba. Jest bardzo dużo opcji aktywności, którą można uprawiać nawet na samym początku odchudzania, jak człowiek myśli, że kompletnie nie ma kondycji Najważniejsze, to nie bać się, próbować, próbować i jeszcze raz próbować, a w międzyczasie poszerzać wiedzę na temat odżywiania, słuchać i dokładnie obserwować swoje ciało, by poznać, co tak na prawdę mu służy, a co szkodzi.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, pisz tu do nas regularnie, bo to pomaga nabrać motywacji i utrzymywać systematyczność. Opowiadaj, co jesz, co udało ci się każdego dnia dobrego zrobić, aby dojść do swojego celu. Jak będą jakieś niepowodzenia, potknięcia na drodze, to wiedz, że również śmiało możesz się tu nimi podzielić.
    Ech, no i rozpisałam się ... Mam nadzieję, że zostaniesz częścią naszej społeczności i z naszym wsparciem uda ci się dojść do celu
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

  3. #3
    Awatar molly89
    molly89 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    110

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Ewelino, bardzo dziękuję za odpowiedź i słowa wsparcia. Gratuluję Ci sukcesu, Twoja historia jest bardzo inspirująca. Mam nadzieję, że będziesz do mnie wpadać.

    Co do lekarza, to myślę, że jest w porządku, bo już chodziłam do niego wcześniej. Na pewno nie spodziewam się po nim żadnego dogryzania i chamskich tekstów. Nie jestem też jakoś specjalnie wrażliwa, gdy ktoś uprzejmie zwróci mi uwagę na moją wagę, ponieważ mam lustro w domu i wiem jak wyglądam. To nawet działa mobilizująco. W zasadzie nie wiem czemu się stresuję i czego się tak boję. Chciałabym po prostu, żeby ze zdrowiem było wszystko ok.

    Docelowo chciałabym zacząć chodzić na siłownię, ale na razie jeszcze chwilę poczekam, żeby nabrać nieco kondycji. Chociaż może na początku stycznia po prostu przejdę się, porozmawiam z jakimś trenerem i zapytam o radę, bo nie chcę sobie zaszkodzić złymi ćwiczeniami, ale z drugiej strony nie chcę też wymyślać wymówek. Póki co spaceruję (a raczej chodzę szybkim krokiem - w miarę moich możliwości) minimum 1,5 dziennie, ponieważ pokonuję dystans do i z pracy na piechotę. Mieszkam na 11 piętrze, więc postanowiłam sobie, że nie będę używać windy. No i jest ciężko, przynajmniej na razie. Do piątego piętra jeszcze jakoś daję radę, ale potem coraz trudniej. Jednak założyłam sobie, że mogę przecież przystać i odpocząć, byle tylko nie poddawać się i dać radę dojść do celu. To taka moja mała radość, gdy już się udaje. Może z tygodnia na tydzień będzie coraz lepszy efekt. Basen jest świetnym pomysłem, ale nie umiem pływać. Myślałam o aqua aerobiku, jednak przyznam się szczerze - w tej chwili miałabym ogromny problem z tym, aby wyjść w stroju kąpielowym. Może za jakiś czas się przemogę, bo szkoda by było znowu coś tracić przez ograniczenia tkwiące we własnej głowie. Lubię hula hop - mam je w domu i może czas odkurzyć. Z ćwiczeń z youtube też chętnie skorzystam, a może coś polecacie?

    Na razie nie stosuję żadnej konkretnej diety, nie liczę też kalorii. Docelowo planuję zacząć liczyć, ale na razie "tylko" zmieniłam nawyki, bo myślę, że na początku to wystarczy, by waga spadała. Odrzuciłam wszystko to, co niezdrowe. Jem regularnie 5 mniejszych posiłków, do każdego z nich dodaję warzywa, dbam o uzupełnianie płynów. Na śniadanie powróciłam do owsianki, wrzucam do niej jakiś owoc, nasiona chia itp. Lubię też serek wiejski z porem i jabłkiem. Obiad jem głównie białko + warzywa, ale dodaję też trochę kaszy, ryżu lub soczewicy, tylko uważam na proporcje. Na drugie śniadanie i podwieczorek jem mieszankę sałat z warzywami, sosem na jogurcie, dodaję jakieś pestki lub orzechy. A na kolację najczęściej jest ryba lub mięso, do tego oczywiście warzywa, tylko już bez kasz, ryżu itp. Lubię też zupy i zupy kremy, które jadam dość często.

    Niewątpliwie plus jest taki, że uwielbiam warzywa i zawsze jadłam ich bardzo dużo, więc zdrowego jedzenia nie odbieram jako kary, tylko bardzo mi ono smakuje. Gubiły mnie chyba słodycze, jakieś słone przekąski oraz ser, który był w wielu przygotowywanych przeze mnie potrawach. To też nie jest tak, że nie mogę żyć bez słodyczy, bo kiedy już się od nich odzwyczaję, to wcale mnie nie ciągnie. Najtrudniej jest zacząć. Słodycze były dla mnie raczej formą bezmyślnego zajadania problemów. Wydaje mi się nawet, że kiedy byłam sobą rozczarowana, to w jedzeniu ich było coś masochistycznego, ponieważ wiedziałam, że mi szkodzą i niczego nie rozwiązują. Najtrudniej będzie mi zrezygnować z żółtego sera, ale przecież jest jeszcze biały ser. Ostatnio odkryłam coś takiego jak twaróg wędzony, który jest smaczny, chociaż zbyt słony jak na mój gust. Lubię go dodać w mniejszych ilościach do sałatek.

    Mój cel jest odległy, ale taką magiczną barierą jest dla mnie uzyskanie wagi dwucyfrowej, ponieważ nawet w moich najgorszych czasach taką utrzymywałam i to bez większych problemów. Teraz czuję się zupełnie jak nie ja i chciałabym siebie odzyskać. Przeraża mnie głównie ta myśl, że to jeszcze 29 kg zanim w ogóle zobaczę 99 kg, ale mam nadzieję, że przy tak dużej wadze na początku nie będzie wyszarpywania każdego kilograma.

  4. #4
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Witaj Molly
    Cieszę się, że masz taką motywacje i tak fajnie do tego podchodzisz. Dobrze, że nie boisz się ruchu i zdrowego jedzenia. Z tego co piszesz, to jadłospis masz bardzo ładny i o ile lubisz warzywa, owoce i ogólnie pasuje ci zdrowa kuchnia, to powinny ładnie kilogramy spadać. Super, że chodzisz dużo na piechotę i wspinasz się po schodach. Moim zdaniem to super pomysł na początek. Aqua aerobik to też byłoby dobre rozwiązanie w twoim przypadku, skoro nie umiesz pływać.
    A ograniczenia i bariery, na przykład przed tym, by wyjść w kostiumie kąpielowym, są tak, jak napisałaś - w twojej głowie. Mam nadzieję, że z czasem to zrozumiesz i poczujesz na własnej skórze, bo każdy z nas, kto kiedykolwiek się odchudzał, miał w sobie to głupie, destrukcyjne uczucie, że ludzie będą się na nas gapić, czy z nas wyśmiewać.
    Żółty ser, najlepiej jest zastąpić zwykłym, białym, chudym, lub jakimś naturalnym twarożkiem. Można też taką pastę twarożkową robić sobie samemu w domu, dodając do białego sera jogurt grecki, zioła, czy posiekane drobniutko warzywa Świetnym pomysłem na drugie śniadanie są też owocowo-warzywne smoothie, ja jestem od nich uzależniona i często próbuję nowych, różnych kombinacji Polecam zaopatrzyć się w dobry blender, sokowirówkę, lub najlepiej wyciskarkę wolnoobrotową do owoców i warzyw i cisnąć smoothie W ten sposób będziemy sobie dostarczać dziennej porcji witamin, a o deficyty witamin, niestety bardzo łatwo podczas diet
    Cel, chociaż odległy, nie jest nieossiągalny, pamiętaj o tym. Wielu ludzi właśnie rezygnuje z odchudzania, czy zmiany swoich nawyków żywieniowych, bowiem wydaje im się, że liczna kilogramów, jakie mają do stracenia jest ponad ich siły. Jednak, zazwyczaj, przy znacznej nadwadze, na początku kilogramy polecą szybciutko. Potem spadki trochę przystopują, kiedy oczyścimy organizm i pozbędziemy się nadmiaru wody. I wtedy przychodzą chwile zwątpienia i frustracja, że kilogramy nie spadają już tak szybko. Nie warto jednak wtedy się poddawać, bo jeśli nadal będziemy trzymać dietę, to i ten trudny okres zastojów wagi przetrwamy
    Pamiętaj także o piciu wody. Jak najwięcej Minimum półtora litra dziennie, a im więcej od tego, tym lepiej Warto też powspomagać się zieloną i czerwoną herbatką, jednak pamiętaj, że żadna "cudowna" herbatka, czy ziółka nie są w stanie odwalić za nas czarnej roboty
    Życzę ci wytrwałości w dążeniu do celu i wpadaj jak najczęściej. Do sklikania !
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

  5. #5
    Awatar molly89
    molly89 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    110

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Niestety po świętach nie ma się czym chwalić, bo na wadze zastój. Co prawda nie wpadłam w jakiś jedzeniowy cug, tylko wszystko jadłam w rozsądnych ilościach (zdecydowanie mniej, niż przeciętny człowiek je w święta), ale jednak to nie było jedzenie dietetyczne. Z dobrych wiadomości jest to, że zmobilizowałam się, byłam u ginekologa, a także zrobiłam sobie badania krwi. O dziwo na papierze jestem niemalże okazem zdrowia i w zasadzie jedynym felerem jest nadciśnienie, ale na szczęście mam na to wpływ i zrzucanie wagi powinno pomóc. Wiem, że tego nie można lekceważyć.

    Dziękuję za pomysły, zainspirowałaś mnie do "odkurzenia" blendera. Ostatnio smoothie robiłam sobie w wakacje. Co do cudownych herbatek, ziółek, czy nawet magicznych tabletek, to nigdy nie byłam ich fanką, bo nie wierzę w drogę na skróty oraz przyspieszanie procesu. W moim przypadku muszę popracować głównie nad radzeniem sobie ze stresem oraz problemami, które wyolbrzymiam, a potem zajadam. Teraz jestem zmotywowana, ale najważniejsze będzie, co zrobię, gdy nadejdzie pierwszy kryzys.

  6. #6
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Witaj
    To, że zastój wagi w Święta, to jest normalne Grunt, że nie objadałaś się, nie rzucałaś na jedzenie, no i nie ma wzrostu. Za to należą ci się gratulacje, bo wiem, że okres świąteczny, to dla odchudzających się na prawdę niezły sprawdzian.
    Super, że badania wyszły w porządku. A ciśnienie na pewno się poprawi, jak zaczniesz tracić na wadze.
    Powiem ci z mojego doświadczenia, ja, kiedy miałam nadwagę, też mimo bardzo młodego wieku, miałam już zbyt wysokie ciśnienie i wielu lekarzy się do tego przyczepiało. Później jak schudłam dużo, to moje ciśnienie było straaaasznie niskie, przez co było mi non stop zimno. Unormowało się, od kiedy regularnie ćwiczę na siłowni, nabrałam trochę masy mięśniowej i ćwiczę serducho cardio i ćwiczeniami wydolnościowymi. Już nie jest mi tak ciągle zimno, nie czuję się słaba, ani zmęczona przez spadki ciśnienia, więc twierdzę że zrównoważona, pełnowartościowa dieta, jak i regularne treningi zrobiły bardzo dużo u mnie w temacie ciśnienia
    D0brze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że kryzysy będą. Co mogę ci poradzić, to na pewno podczas takiego kryzysu nie poddawać się i nie rzucać diety, ale też nie obwiniać siebie samej, że tak się stało, że podjadłaś za dużo, albo że nie masz już siły. Wybacz sobie ewentualnie błędy, odpocznij, zrób coś dla siebie, spojrzyj na wszystko z dystansem, weź głęboki oddech, a kiedy wszystko się unormuje, otrząśnij się i ruszaj z kopyta dalej, bo jak to mówi cytat - "Przegrywa nie ten, co upadł, lecz ten, który się nie podniósł", lub jak leci wers w jednej z piosenek, które uwielbiam - "Two steps forward, one step back, waiting for your will to crack..."
    Zawsze jak zrobimy dwa kroki do przodu, to bywa, że jeden się cofamy, a nasza wola się łamie
    Obyś wytrwała w swoich postanowieniach i przyniosły ci one to, o co tak walczysz
    Fajnie też, że masz takie podejście do "cudownych" tabletek i herbatek. Wiele osób niestety uważa, że jak wezmą tabletkę, wypiją herbatkę i jeszcze nasmarują się "wyszczuplającymi" balsamami, to one odwalą na nich robotę, a prawda jest taka, że zamiast zbędnych kilogramów, stracą niestety tylko kasę... I nie daj Boże zdrowie, czy nawet życie, tak jak skończyło się to w kilku przypadkach, gdy dziewczyna zażywała mocno rozgrzewające i podnoszące temperaturę, niebezpieczne tabletki na spalanie .... Niestety organizm nie wytrzymał, "przegrzał" się i dziewczyna zmarła ...
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

  7. #7
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    puk puk - jak tam Ci idzie? Tak sobie popatrzyłam i wzrost mamy ten sam - ha ha choć Ci sie przyznam że ja na wniosku do dowodu wpisałam (o ja niedobra!) 167 żeby mi NISKI nie wpisali -ha ha człowiek był młody a głuuupiii! to było całe wieki temu ale nadal pamiętam

    No jak Ci tam idzie? napisz, podopingujemy sie razem!

  8. #8
    Awatar molly89
    molly89 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    110

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Jak mi idzie? Chyba opornie. Przy tak dużej wadze na początku spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Teraz waga pokazuje 126 kg, czyli spada w tempie ok. 1 kg na tydzień. A może niepotrzebnie się martwię, bo to zdrowe tempo? W sumie nie chciałabym tracić 10 kg w miesiąc, bo po pierwsze moje ciało nie wyglądałoby dobrze, a po drugie byłoby większe prawdopodobieństwo efektu jojo.

    Chyba rzeczywiście muszę wrócić do ważenia jedzenia i zapisywania kalorii oraz proporcji białka, tłuszczów i węglowodanów. Tylko strasznie mi się nie chce. Kiedyś weszło mi to w nawyk i takie zapisywanie nie pochłaniało dużo czasu, a teraz musiałabym przyzwyczajać się od nowa.

  9. #9
    Meta86 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    19-06-2010
    Posty
    277

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    molly89 ja tam bym chciała żeby mi 1 kg w tygodniu spadał a mi nawet pół nie spada
    wolniejsze odchudzanie jest lepsze bo joja nie będzie
    powodzenia życzę i samych spadków

  10. #10
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Zmienianie swojego życia dzięki sile codziennych, małych wyborów.

    Molly- 1kg na tydzień to przecież książkowy idealny spadek. Fakt że na początku zazwyczaj leci wiecej bo głównie woda odchodzi, ale to chyba też zależy jaką diete robisz. Ja tam sie z każdego spadu będę cieszyć... No cóż a dzienniczek, sama wiesz że działa... Bierz długopis, zeszyt i do boju. Troche sie pomęczysz na poczatku jak to wszystko u ułożyć ale potem będziesz śmigać raz dwa. A korzyści dużo. Przecież kiedyś dawałaś rade to teraz też dasz! Nie?


    Start 9/1. Cel pierwszy - 99 najpóźniej do końca lutego
    22/1 -EOW2- 101.6/minus 7.9 (szkoda ze wiekszosc to woda, ale I tak b. cieszy)

Strona 1 z 10 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •