Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 29
Like Tree5Lubią to

Wątek: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

  1. #1
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Cześć,
    Jestem tu bo potrzebuje wsparcia; bo wiem, że sama po prostu nie dam rady. No i jestem przy 5 punkcie programu który postanowiłam zrobić…

    Moja historia jest typowa: odchudzanie "od zawsze". Rezultaty? a i owszem, niezłe (-10, -15, -25), jeśli stosowałam się do zaleceń, ale w którymś momencie coś blokowało mi mózg i jakoś tak bezwiednie wracałam do złych nawyków z elementami niezwykłego obżerania się.

    No i tak jojo przeskakiwało swoje kolejne granice z roku na rok. Schudłam 25 kg a potem przeskoczyłam wagę wyjściową o dodatkowe 15 kg. Tydzień temu odważyłam się zważyć i po raz pierwszy w życiu zobaczyłam 109,5.

    Masakra, nie? A ja do wysokich nie należę.

    W zestawieniu z coraz częstszymi bólami w miejscu gdzie plecy tracą swą szanowna nazwę, zadyszką przy wchodzeniu po schodach, problemem z instalowaniem usb tokena do kompa pod biurkiem , nie wspominając o pedicure, postanowiłam się wziąć w garść… Aaa, jeszcze te namioty zamiast ubrań…

    No i zaczęłam dietę, szło świetnie, ale dnia drugiego wieczorem skusiłam się na nadprogramową garść grochu jaśka (została z obiadu) a potem poszło jak lawina, która zakończyła swój oszalały bieg w słoiku z nutellą. Standardowy kompulsik…

    No i tak oto doszłam do pytania: Jak to zrobić żeby było dobrze kiedy ja sama sobie to robie i jest źle?

  2. #2
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Wniosek nasunął się jeden. Nie da rady, trzeba zacząć od głowy, od chcenia i motywacji żeby nauczyć się jak żyć i jak kontrolować to co robie.

    Zdecydowałam, że zrobię do końca terapie kognitywną – 6 tygodni (program z książki), pomimo że niektóre kroki wydają mi się „dziwne”. Codziennie mam jedno zadanie do praktykowania/wdrożenia, żeby wyrobić dobre nawyki które pomogą wytrwać konsekwentnie przy wybranej diecie i przy świadomych wyborach tego co, kiedy i jak i dlaczego jem.

    Kiedyś zaczęłam program (widać było efekty), ale robiłam go wybiórczo. Teraz mam zamiar zrobić wszystko dokładnie, kropka w kropkę, nawet jeśli coś będę uważać zadanie za śmieszno-dziwne. Poczytałam szerzej o tej terapii kognitywnej i jest ona wykorzystywana w psychologii (np. przy leczeniu depresji i uzależnień). Wiec to chyba nie wynalazek jednej książki.

    Poza tym skoro nie potrafiłam utrzymać wagi po każdym schudnięciu to teraz też tak będzie jeśli czegoś nie zmienię. Podobno tylko głupiec robiąc za każdym razem to samo oczekuje innych efektów. Wystarczy że jestem gruba, nie chcę być jeszcze głupia ! Ha ha

    Mogę poświęcić 6 tygodni. Nie stracę nic, bo czas i tak leci, A zyskać mogę wiele.

    Zaczęłam i jak na razie jest ok, pomimo że pierwsze 2 tygodnie powinno być tylko przygotowaniem do diety, ja już dietkuje bez wpadek. Co wieczór robię sobie checklist i odhaczam zadania. No i muszę się przyznać, że zaczynam wierzyć, że teraz będzie inaczej.

    Ojoj, długi ten mój post-monolog, ale już dochodzę do meritum. Jednym z punktów programu (który poprzednim razem uznałam za „dziwny” i ominęłam) jest „Znajdź mentora”. Podobno niewiele osób walczących z nadwagą potrafi się odchudzić i utrzymać sylwetkę bez niczyjej pomocy.

    Ja już wiem że NIE POTRAFIĘ.

    Potrzebny jest mi ktoś kto wysłucha, kto wesprze albo i ochrzani jeśli trzeba. No i właśnie dlatego tu jestem. Widzę że fajnie się tu wspieracie, to pomyślałam że i ja sie podłączę.

    A wy jak sobie radzicie z decyzjami: zjeść czy nie zjeść?
    Meta86 lubi to.

  3. #3
    Awatar molly89
    molly89 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    133

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Jak sobie radzę z decyzją: zjeść czy nie zjeść? Ostatnio zmusiłam się do tego, by zrobić sobie zdjęcia, takie szczere bez ładnego pozowania i w miarę schlebiającego kadru. Wydrukowałam je sobie i kiedy mam jedzeniowy dylemat, patrzę najpierw na zdjęcia. Metoda jest znana, ale w moim przypadku skuteczna. Dla motywacji odkopałam też zdjęcia, na których mam najładniejszą figurę w moim życiu. Jeśli potrzebuję mocnego kopa, patrzę na aktualne zdjęcia, a jeśli jakiejś pozytywnej motywacji, bo akurat jestem w dołku, to oglądam te drugie.

    Będę tutaj zaglądała i będę trzymała za Ciebie kciuki. Musi się udać!
    Meta86 lubi to.

  4. #4
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Molly, dzięki za trzymanie kciuków- wszystko się przyda, byle do przodu. Ja będę trzymać kciuki za Ciebie.

    Dobry pomysł z tym zdjęciem. Chociaż ja nie cierpię swoich zdjęć, to chyba sobie pstryknę dzisiaj sweet focię całości mojej femme I chyba jeszcze dodam przypomnienie do komórki żeby zrobić następne za miesiąc- będę mieć twardy dowód jak mi idzie. Choć pewnie tak dopiero za 3 miechy będzie coś widać... tak sobie myślę.

    Albo jeszcze lepiej - wydrukuje sobie zdjęcie z pracy. Moje szefostwo wpadło ostatnio na „genialny” pomysł żeby każdemu zrobić (obowiązkowo!) zdjęcie. Wszystkie te zdjęcia razem z nazwiskiem będą wydrukowane na ogromnej tablicy i wywieszone na piętrze. Moje zdjęcie jest masakryczne - boulinka w pełnej krasie
    Zresztą nikomu się te zdjęcia nie podobały, bo były robione w kuchni z odległości 1,5 metra- w sumie nie miały prawa wyjść dobrze! Założenie było takie że niby gdyby ktoś miał do mnie interes to ta tablica ma mu pomóc w szukaniu mojej szacownej osoby! haha idiotyzm, u nas jest taka rotacja że za 3 miesiące tablica będzie nieaktualna. Ale zdjęcie "na start" jak najbardziej się nadaje w całej swojej szkaradności

    Dzisiaj dietkowo było ok: 4 posiłki co 4 godziny-zaplanowane, woda- ponad 2 litry, w tym 2 szklanki z błonnikiem ( i ciągle jeszcze popijam), witamina – głodna w sumie nie byłam. Ale jakoś tak mało energii miałam. Może to przez bolące mięśnie- wczoraj się wzięłam za ćwiczenia z hantelkami i „pseudo” pompki – ojojojoj marniutko mi szło (no bo unieść ponad setkę na samych ramionach toż to wyczyn nie lada). Musze na tym popracować.

    Dziś pooglądam sobie telewizję (spoko spoko, powzięłam męską decyzje że TV mogę oglądać tylko z rowerka-nałożyłam osobiste embargo na sofę )

    A Ty coś ćwiczysz? Chodzisz na siłownie, basen, czy na dywanie śmigasz jak ja? Ja w moim planie na razie założyłam sobie obowiązkowo 3 godz. w tygodniu – a jak co więcej wpadanie to super.

  5. #5
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    2,909

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Też ciągle zastanawiam się co zrobić ,żeby sobie ponownie nie szkodzić.....
    Chętnie pozaglądam ,możę znajdziesz jakiś fajny sposób i podziała też na mnie
    Do zgubienia 25kg
    Zgubione 12,6 kg
    Od 27.02.2017 sezon rowerowy rozpoczęty
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  6. #6
    Awatar molly89
    molly89 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    133

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Femme, na szczęście nikt w pracy nie robił mi zdjęć. Chyba że ukradkiem, żeby komuś pokazać z jakim wielorybem pracuje. Chociaż może to źle, że nie robili? Może gdybyśmy mieli takie zdjęcia, to otrzeźwienie przyszłoby szybciej. Nie wiem dlaczego, ale jeśli widzi się siebie codziennie w lustrze, to jednak jest inaczej niż zobaczenie się na zdjęciu, zwłaszcza obok innych osób.

    Co do ćwiczeń, to zaczęłam chodzić pieszo do pracy, no i codziennie kontynuuję wchodzenie na 11 piętro. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, gdy mam duże zakupy do wniesienia. Odkurzyłam też swojego orbitreka. I pomyśleć, że kiedyś nawet się na nim nie męczyłam, bo tak byłam do niego przyzwyczajona. Teraz ciężko wytrzymać dłuższą chwilę, ale grunt to systematyczność. Będzie coraz lepiej. Dojrzewam już do myśli o zapisaniu się na siłownię.

    A jak Twoje jadłospisy? Co zwykle jesz na co dzień? Miałaś problem, żeby z czegoś zrezygnować? Co Cię najbardziej kusi?

  7. #7
    Meta86 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    19-06-2010
    Posty
    295

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Witaj to ja tez Ci pokibicuję
    A dylemat zjeść czy nie to zawsze mi wychodzi na zjeść niestety
    Ale podjęłam walkę z tym dylematem już w sklepie i staram się nie kupować rzeczy które mnie najbardziej uzależniły czyli po słodycze
    przy tej walce wyglądam jak bym chciała coś ukraść bo biorę odkładam biorę odkładam i tak w kółko aż sama siebie nie przekonam w 100% że ta czekolada zdecydowanie mi nie służy

    Powodzenia ci życzę i będę zaglądać

  8. #8
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Witajcie Grushka, Molly i Meta… Jak miło że wpadłyście…

    Grushka, Ale dajesz na tym rowerku- nie mogłam się doliczyć zer w tych kilometrach. Z ciekawości sprawdziłam licznik na mojej „srebrnej strzale”- wstyd się przyznać: tylko 397 –a nie pytaj od kiedy mam sprzęt.

    Co do sposobu na utrzymanie wagi, to nie mam sprawdzonego. Zawsze jak schudłam do swojej wagi OK (czyli koło 68/9) to potem zawalałam sprawę. Teraz jestem najdalej jak tylko można być od mojej wagi OK, no i dlatego od początku chcę tak zrobić, żeby w przyszłości mieć szanse na utrzymanie. Bo schudnąć to mogę, bo już nie raz schudłam… ale po co? Jak i tak jojnę w drugą stronę z rozmachem, na dodatkowe 15 kilo. O ile nie popracuje na zmianą myślenia… no więc robie ten program (o tym potem)

    Molly, 11-ste piętro???!!! Żartujesz! Jakby mi ktoś kazał wejść teraz na 11ste piętro to by mi chyba musieli trumnę zaparkować na 7-mym.

    A ja też odkurzyłam swój sprzęt. I tak jak Ty, pedałuje nie bez trudu, a kiedyś to pedałowałam po godzinie nie zwracając nawet uwagi na to że pedałuję.

    No tak, ale kiedyś to ja mogłam swobodnie noge na noge założyć – he he.

    Ja na gym na razie się nie wybieram. W sumie to do moich ćwiczeń mam wszystko w domu: a potrzebuje, hantle, gume, piłke i rower, no i dywan . Teraz tyle ważę, że ciężar mojego ciała jest wystarczający żeby dac mi wycisk na zwykłych dywanowcach…

    Meta, też tak mam w sklepie . Doktoryzuje się przy półkach ze słodyczami najdłużej ze wszystkiego. Tylko że ja zakupy robie dla całej rodzinki (czyli ja, małż i córa), a oni się nie odchudzają, bo nie muszą, co więcej lubią słodycze i to bardzo. Więc wybór mam: jakie te słodycze kupić, a nie czy je w ogóle kupić!

    No i staram się im kupowac to co nigdy nie było moim słabym punktem – czyli nie nutella, nie rodzynki w czekoladzie, i broń Boże nie Peanut Butter Cupcake lody od Bena&Jerry’go –oooo to mój największy grzech !

    Co do jadłospisu i innych pytań to może wyjaśnie pokrótce ten mój program. Bo w sumie się to wszystko do tego jednego sprowadza.

    Aaaa i Meta, pamiętaj- czekolada jest BE!


    Start 9/1. Cel pierwszy - 99 najpóźniej do końca lutego
    22/1 -EOW2- 101.6/minus 7.9 (szkoda ze wiekszosc to woda, ale I tak b. cieszy)

  9. #9
    FemmeFATale. jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-01-2017
    Posty
    30

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    No to teraz może o tym programie. Uwaga, może być przydługo- więc możesz przeskoczyć to następnego posta jak Cie to nie interesuje… no a w sumie nie musi

    No wiec robie program z książki „Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr. Beck” Judith S. Beck.
    Wiem, wiem, już sam tytuł budzi pewne podejrzenia…
    Ale książka jak dla mnie jest ok, pod warunkiem że przymknę oko na „poradnikowy” styl i trochę natarczywego marketingu . A może ten styl jest taki żeby zmotywować, bo ja mimo wszystko byłam zmotywowana podczas czytania. BTW: Gdzieś chyba mam pierwszą część w wersji PDF chociaż w marnej jakości, ale jak kto chce to mogę podesłać (o ile znajdę).

    To nie jest dieta. Jak na początku pisałam, jest to jest 6 tygodniowy program hmmm „psychologiczny?” jeśli tak można powiedzieć. Jedno zadanie (i kilka stron opisu) na jeden dzień i checklist na koniec dnia. W sumie te zadania w większości są bardzo zdroworozsądkowe.

    Kobieta pisze, że żeby schudnąć i utrzymać wagę trzeba:
    wybrać odpowiednia dietę,
    mieć czas i energię na odchudzanie,
    planować co i kiedy będzie się jeść,
    poszukać wsparcia (WY! ),
    umieć sobie poradzić z rozczarowaniami,
    spojrzeć na przejadanie się jak na problem tymczasowy, który można rozwiązać,
    nauczyć się panować nad głodem i zachciankami,
    wyeliminować jedzenie pod wpływem emocji
    i nagradzać się za osiągnięcia.
    HMMM, Dość dużo tego, ale wszystko sensowne.

    Niektóre fragmenty są bardzo fajne, np. niektóre teksty z sesji z jej pacjentami.


    A teraz konkrety, dni które już zrobiłam w skrócie (he he, dość dłuuugim skrócie):

    Dzień 1. Zrób Kartę Korzyści (zanotuj wszystkie korzyści jakie będziesz mieć z utraty wagi). W książce stoi żeby na fiszkach zanotować- ja mam w Notatkach w komórce (jakbym używała fiszek to by się ludzie za mną oglądali! )
    No i te listę trzeba sobie czytać obowiązkowo 2 x dziennie. Czytać ze świadomością – np. jak mam : nie dostane cukrzycy- to od razu mam flesz w głowie jak moja mama musi uważać na każdy kęs który bierze do ust.
    Tak sobie myślę że to taki motywacyjny motor- żeby nie wypaść z toru. Moja lista ma 14 bardzo dla mnie ważnych punkcików.

    Dzień 2. Wybierz dwie rozsądne diety (byle zdrowe i zrównoważone): podstawową i rezerwową. Jeśli pierwsza nie spełni Twoich oczekiwań to masz od razu backup i startujesz z rezerwową. Jeśli o mnie chodzi to odchudzałam sie na różnych dieta i zazwyczaj z dobrym efektem, ale potem było jojo. Z racji mojego BMI zdecydowałam się na podstawową z gacowaniem (żeby w miarę szybko obniżyć ryzyko wszystkiego co z otyłością związane zdrowotnie). Kiedyś robiłam GS (oficjalnie online) i były dobre wyniki ( badania tez sobie robiłam regularnie i były ok.). Teraz powtórzę jadłospisy i ćwiczenia sama (okrojoną o "markowe" i b. drogie suplementy a z zastępstwem tańszych odpowiedników). Jako drugą wybrałam zbalansowaną dietę z liczeniem kalorii, – teraz to nie wchodzi w grę bo za dużo bym miała na głowie. Na razie muszę „wejść” w to odchudzanie i rytm. Wole więc ustalony jadłospis z dnia na dzień bez dodatkowego liczenia i bałamucenia głowy.

    Dzień 3. Jedz na siedząco. To żeby uniknąć degustowania w sklepie i podjadania. Fajny - Z tym nie mam problemów. Na codziennej checklist: "siedzieć" odhaczam automatycznie: 4 posiłki- i zawsze siedzę.

    Dzień 4. Nagradzaj się. Takie trochę „amerykańskie” ale co tam, sumie jak trzymam ta dietkę i ćwiczę to czemu mam sobie nie powiedzieć – dzisiaj świetnie mi poszło, albo dobrze ze nie skusilam się na nutelle , albo kupić sobie coś fajnego a niejadalnego Ale jakoś bliżej mi zawsze było do narzekania i krytykowania siebie, więc nad tym też jeszcze pracuje.

    Dzień 5. Jedz powoli i z namysłem. (Jedz w spokoju, skup się na jedzeniu, naucz się jeść gdy wokół coś się dzieje, mniejsze talerze i sztućce, kolorowe jedzenie itp. itd). No tu to jeszcze potrzebuje treningu, bo o ile moje 2 posiłki w pracy przed kompem jem dłuuugo to na pewno bez namysłu . A z kolei rano to wole sobie pospać niż jeść długo. Ale pracuje nad tym

    Dzień 6. Znajdź mentora albo grupę wsparcia – haha – ja znalazłam i dzięki Wam za to że jesteście Z Mentorem powinno się omawiać : zmianę wagi, sukcesy i trudności – czyli prawie jak comiesięczny „one to one” z szefem w pracy .

    Dzień 7. Przygotuj swoje otoczenie. (Np. w domu powiedz ze chcesz się zdrowo odżywiać, nie musisz deklarować że się odchudzasz, usuń wszystko co cię kusi, zmień talerze na mniejsze, licz się innymi: oni nie muszą dietować, wiec ustalcie co i jak, czy zechcą pomóc i np. trzymać ciacha schowane. W pracy też można się dogadać)- z tym nie mam problemów. W pracy ogłosiłam jakiś czas temu że nie jem nic z Buffetów (a u mnie w teamie często coś jest). I jest ok., bo teraz już nawet mnie nie częstują bo wiedzą ze powiem „nie dziękuję” bez wyjątków.

    Jutro tydzień drugi, czyli dzień 8. Znajdź czas i energie…. Ale o tym jutro


    Łooo, ale długi wypasiony pościor a miało być w skórcie
    Meta86 lubi to.


    Start 9/1. Cel pierwszy - 99 najpóźniej do końca lutego
    22/1 -EOW2- 101.6/minus 7.9 (szkoda ze wiekszosc to woda, ale I tak b. cieszy)

  10. #10
    Awatar molly89
    molly89 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-12-2016
    Posty
    133

    Domyślnie Odp: Mogę w tej chwili zacząć od nowa...

    Super plan. Będę trzymać kciuki. Na początku, kiedy podejmowałam decyzję o odchudzaniu, również wypisałam sobie coś na wzór Karty Korzyści, ale od tamtego momentu nie zaglądałam do niej. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że to błąd, więc teraz będę zaglądać codziennie.

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •